głos
Głos siada pod wieczór: co da się zmierzyć telefonem, a czego nie
Podparcie, swobodna wysokość i równość dźwięku — co z tego aplikacja naprawdę słyszy przez mikrofon, a czego nie da się wymyślić nawet przy dobrych chęciach.

Pod wieczór głos siada, pod koniec zebrania idzie w górę, w połowie długiego zdania kończy się powietrze. Słyszy to każdy — i prawie nikt nie potrafi tego uchwycić: „byłem dziś spięty” to odczucie, nie liczba, i nie ma się z czym spierać. Aplikacja liczy dźwięk: jak długo trzymasz ton, jak równo, na jakiej wysokości mówisz i ile słów mieścisz między wdechami.
Najpierw twoja wysokość, a nie „właściwa”
Wszystko inne mierzy się od jednego punktu: swobodnej wysokości, na której twój głos brzmi bez wysiłku. Znajduje się ją nuceniem — pół minuty z zamkniętymi ustami, bez celowania w cokolwiek. Aplikacja bierze medianę i zapamiętuje.
Dopóki tego punktu nie ma, napięcie nie jest liczone ani pokazywane. Liczba, której nie ma z czym porównać, to ozdoba, a nie pomiar: jedna osoba ma 96 Hz, druga 210, a jedyną „normą” jesteś ty sprzed miesiąca.

Podparcie: ile sekund utrzymujesz dźwięk
Podparcie w tej aplikacji nie dotyczy przepony, tylko czasu: to najdłuższy nieprzerwany dźwięk tonalny w ciągu dnia. Jedenaście sekund nie zmienia się w dziewiętnaście przez jeden wieczór, ale wykres z czternastu dni pokazuje ruch, zanim da się go usłyszeć.
Obok stoi równość. Drżenie wysokości w spokojnym dźwięku to około 0,02, w spiętym dwa–trzy razy więcej. To dokładnie to, co ludzie nazywają „głos mi drżał” — teraz odczucie ma liczbę.
Napięcie to porównanie, a nie diagnoza
Kiedy mówisz wyraźnie powyżej swojej swobodnej wysokości, aplikacja tak właśnie pisze: dziś było o tyle wyżej niż zwykle. Nie mówi „masz zaciśniętą krtań” i nie zaleca leczenia — porównuje ciebie z tobą.
Jeśli wysoki głos utrzymuje się tygodniami i nie opada nawet w spokojne dni, ekran odsyła do lekarza, a nie do ćwiczenia. To jedyna sytuacja, w której aplikacja przestaje trenować i mówi, żebyś przestał też ty.

Czego mikrofon nie widzi — i czego nie obiecujemy
Oddechu, ustawienia przepony, pracy krtani, napięcia w barkach mikrofon nie mierzy i zmierzyć nie może: stoi na zewnątrz. Może powiedzieć tylko, jak to brzmi.
Dlatego w tekstach tego ekranu nie ma anatomii, i to samo trafia do polecenia dla analizy AI: mów o dźwięku, nie stawiaj diagnoz. Aplikacja obiecująca „ustawić oddech” przez mikrofon obiecuje coś, czego nie ma.
Słowa między wdechami — najbardziej praktyczna z czterech liczb
Ile słów wypowiadasz na jednym wydechu — to rzecz, którą rozmówca zauważa wcześniej niż wysokość czy równość. Krótkie frazy wypychane na resztkach powietrza brzmią jak niepokój, nawet gdy jesteś spokojny.
To także wiąże głos z resztą mowy: długość wypowiedzi, tempo i pauzy liczą się w tych samych rozmowach co słowa grube i uprzejme. Głos nie jest osobnym ćwiczeniem przed lustrem — to część tego, jak cię słychać.

Sto sposobów, by na siebie spojrzeć
Czytać o tym to jedno. Dziesięć testów jest otwartych właśnie tutaj — bez instalacji, bez konta, nic nie jest zapisywane.